Zacznę od początku....Nazywam się Alicja Dąbrowska i mam 18 lat. Ale znajomi mówią mi po prostu Al albo Ali. Mieszkam z mamą i bratem w Londynie. Pochodzę z Polski z małego, ale pięknego miasta Kazimierza Dolnego. Jak miałam 5 lat rodzice przeprowadzili się do Anglii. Moją jedyną rodziną w Polsce jest moja kochana babcia Stasia, mama taty. Jest to 70-letnia kobieta, a zachowuje się jak nastolatka. Mój ojciec zmarł cztery lat temu. Miał wypadek samochodowy jak wracał z pracy. Wjechała w niego ciężarówka, zginął na miejscu. Strasznie to przeżyłam, ponieważ byłam bardzo zżyta z ojcem. Nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Cały czas obwiniałam. Miałam dwie próby samobójcze. Nie miałam już siły i chciałam ze sobą skończyć , jednak jedna osoba trzymała mnie tak naprawdę przy życiu, ale to zaraz o niej.
Miesiąc po śmierci ojca mama oznajmiła mi i Adamowi, że wyjeżdżamy do Londynu. Moja reakcja....oczywiście, że się nie zgodziłam, ale co ja miałam wtedy do powiedzenia. Miałam 14 lat i byłam na utrzymaniu mamy, więc musiałam to przeżyć. Nie ma to jak kochany rodzic. Dosłownie w jeden dzień spakowała wszystkie rzeczy i wyjechaliśmy z Holmes Chapel. Z resztą ona wtedy też przechodziła trudne chwile w życiu i tak naprawdę nie mam jej tego za złe. Sama nie potrafiła poukładać na nowo życia i chciała wszystkie wspomnienia z tatą wyrzucić do kosza. Tylko jest jeden problem. A mianowicie: tak się nie da.
Wtedy życie mojej rodzinie dało strasznego mentalnego kopa. No, ale co zrobić? Taka kolej rzeczy, jedni odchodzą z tego świata, a drudzy przychodzą.
Najgorszą rzeczą jaka mnie wtedy spotkała, jest to, że musiałam opuścić mojego najlepszego przyjaciela Harrego bez, którego wtedy nie potrafiłam żyć. Tak to właśnie on mnie ratował i trzymał przy życiu. Obiecaliśmy sobie, że nigdy nie urwiemy ze sobą kontaktu, jednak los chciał inaczej i już po miesiącu przestaliśmy ze sobą rozmawiać.
Ten okres mogę zaliczyć do najbardziej ciężkich. W końcu straciłam dwie najważniejsze dla mnie osoby w nie cały miesiąc. Co na to poradzić? Trzeba było tylko wytrwale czekać aż wszystko się ułoży.... Tylko ja tak nie potrafiłam i wtedy moimi jedynymi przyjaciółkami były żyletki.
Kiedy dojechałam do Londynu i mojego nowego domu, na początku nie mogłam się oswoić z tym miejscem. Nie powiem było ciężko.
Moją sąsiadką okazała się Megan Jefferson. Dziewczyna, która miała prawdo podobnie ze mną chodzić do klasy. Od razu złapałyśmy świetny kontakt, a już po miesiącu mogłyśmy się nazwać najlepszymi przyjaciółkami. Prawie się ze sobą nie kłóciłyśmy, czasami doszło do małych sprzeczek które trwały nie mniej niż tydzień. Megan tak jak ja uwielbia grać na gitarze oraz śpiewać. Różnica po między nami to tylko tak naprawdę cechy charakteru. :D Ona przebojowa, wszędzie jej pełno. Kochająca się w co drugim chłopku, który jest przystojny, ma powyżej 173cm i dobrze się ubiera. A ja za to spokojna nie wyróżniająca się z tłumu ,mała szara myszka, kochająca zwierzęta.
W szkole jestem dosyć popularna, ale to tylko dlatego, że mój brat chodził do tej samej i jestem brana za siostrę Adama. Tak mój brat był bardzo popularny, ponieważ grał w drużynie koszykarzy.
Moim marzeniem zawsze było dostanie się do szkoły muzycznej. Jednak moja mama chce mnie wysłać na studia medyczne. Sama jest lekarzem, dentystą. Ma swój gabinet w domu. Nie mam jej za złe, że chce ze mnie zrobić lekarza, ponieważ nie zabrania mi spełniać swoich pasji, czyli głównie śpiewu.
Wspominałam już, że uwielbiam małe dzieci? Kocham je, chociaż moi rodzice nie dali mi młodszego rodzeństwa. Uwielbiam z nimi spędzać czas, a tak naprawdę to tylko z młodszą siostrą Meg, Katy.
Kocham również zwierzęta bez których nie potrafiłabym żyć. Z tego względu również zostałam wegetarianką. No, bo jak można jeść bezbronne zwierzątka, które tak samo jak ludzie potrzebują życia i miłości. Bardzo chciałam zawsze być wolontariuszką w naszym schronisku, ale mi nie pozwolili. Jak ja nie znoszę takich ludzi. Ygh....Jak tylko przypomnę sobie tą grubą babkę siedzącą za biurkiem i dłubiącą w nosie długopisem to aż mnie mdli. Dosłownie. Myślałam, że tam za chwilę wybuchnę i zrobię im awanturę. No, bo jak można przetrzymywać zwierzęta w takim towarzystwie? Ja po prostu nie rozumiem. No, ale co ja mogę zrobić. Nic.
Moim "życiowym mężczyzną" jest mój pies Kleofas. Tak mój czarno - brązowy piesek jest moim całym życiem. Mieszka sobie ze mną i wychodzi na dwór kiedy chce otworem w drzwiach specjalnie przeznaczonym dla niego oraz jeździ ze mną wszędzie.
Mówią, że w życiu tylko raz można przeżyć miłość. Tylko raz coś zrywa cię do biegu, każe gnać przed siebie, choćbyś nie wiedział wtedy początku ani końca. Coś staje się słuszne, choćby miało przeciw sobie wszystkie racjonalne wybory. Coś każe ci walczyć, pragnąć i wierzyć. Coś sprawia, że nigdy nie zapomnisz chwili i miejsc, w którym ostatni raz czułaś to, co odeszło....
Dla mnie ten "raz" już minął. Od tamtej pory codziennie staram się odnaleźć w tym, co zostało.
Wtedy pomogło mi jedynie to miasto - krzykliwy i dumny Londyn. Byłam mu wdzięczna, że podniósł mnie ze zgliszczy. I chyba zawsze będę.
I chociaż bardzo się zmieniłam, spoważniałam i spokorniałam, to miasto budziło we mnie dawnego ducha, który nigdy nie umarł i który tak bardzo nie chciał wtedy pogodzić się z tym, co działo się w moim życiu.
Ten sam duch mówił mi dziś, że znowu popełniam błąd.
Teraz właśnie szłam tu z nim. Z Christophem. Synem znajomych mojej mamy, z którym próbowała mnie zeswatać chyba od czterech lat, ale dopiero teraz, kiedy wspomnienie Harrego już dawno zbladło w mojej głowie, niechętnie jej na to pozwoliłam. Pozwoliłam... i dusiłam się z tym jak nigdy.
Moja mama widziała w nim tylko to jaki jest odpowiedzialny i pozornie dobry. Nie mogła poczuć chłodu między nami, bo gdyby tak było, pewnie nawet ona spuściłaby z tonu. Nie widziała pustych spojrzeń i rozmów zupełnie bez znaczenia,nie potrafiła zrozumieć, że czuję się jak zaplątana w matni, że wypalam się od środka. On jednak chyba to czuł.
Teraz mogę tylko tyle powiedzieć: Zaczynam żyć od nowa, może gorzej, ale na pewno łatwiej, tak mi się przynajmniej wydaje. No to chyba już wszystko o mnie.
________________________
Jak widzicie dodaję prolog, wcześniej niż to zaplanowałam,
ale rozdziały będą się pojawiać po 10, 11 marca.
Mam nadzieję, że wam się spodoba. =)
Zachęcam również do komentowania i dodawania się do obserwatorów!
Taki mały gest, a powoduje u mnie tyle radości...<3
Chciałam Was jeszcze poinformować,
że zmieniłam trochę wygląd i cechy bohaterów ;)
Pozdrawiam! <3
~By...Julia~
Bardzo fajny prolog.
OdpowiedzUsuńTo jedna z moich wielu historii. Opowiadanie o Layli Tomlinson- siostra sławnego gwiazdora. Dziewczyna wpada w nałóg nie jest to ani alkoholizm, ani narkotyki a nawet nie pali. Więc co? To hazard. Hazard wkroczył w jej życie i odegrał ważną rolę. Dla niego możesz kraść, a nawet zabić. Tak jest i to prawda. Jak z tym problemem poradzi sobie Layla? Kto się o nim dowie?
Przeczytaj owe opowiadanie. Dziękuję
http://overgame-hazard1d.blogspot.com/
resztę znajdziesz w zakładce moje blogi
Historia o Kopciuszku? Tak. Eveline jest 19-letnią dziewczyną, a zarazem służącą swoich przybranych sióstr i macochy. Przekonana przez przyjaciółkę zgłasza się do konkursu, który na zawsze odmieni jej życia. Na lepsze? Przekonaj się czytają to opowiadanie http://onedirection-and-cinderella.blogspot.com/
http://polskie-dziewczyny-w-londynie.blogspot.com/
http://madeline-and-one-direction.blogspot.com/
http://horan-and-tomlinson-dziewczyny-story.blogspot.com/
http://alice-louis-sophie-withroadofthemusic.blogspot.com/
http://maybelly-and-i-can-not-stop-loving.blogspot.com/
http://1d-wramionach-angel.blogspot.com/
http://modern-school-emotions-1d.blogspot.com/